Chyba mi wpadłaś w oko

oko w oko z tobą byłem przez chwilę
oko ach dokąd, dokąd… dokąd sięgasz oko-oko nie wyleć
sięgam gdzie wzrok nie sięga, łamię czego rozum nie złamie
a głowa nie taka tęga, za to ramię silne, ramię to ramię
jutro cię, ach, przed śniadaniem, no nie,
nie spotkam, nie, no bo za długo śpię
jeżeli dwoje naraz, zaraz, zaraz-powiem to szczerze
jeżeli dwoje naraz jednakowo-to i tak w to nie uwierzę
a jutro cię, ach, przed śniadaniem, no nie,
nie spotkam, nie, no bo za długo śpię

Jestem luźny, luźny tak
niby podróżny, niby niebieski ptak
a tak próżny, próżny, ech,
próżny za trzech podróżnych
niech mnie wszyscy diabli, niech,

Jestem luźny, luźny tak
niby podróżny, niby niebieski ptak
a tak próżny, próżny, ech,
próżny za trzech podróżnych, więc omijaj mnie

Bw oko wpadłaś, a ja oczy mam okrągłe przy tobie
dusza by z ręki jadła, gdy twe ciało myśli o tym co tu zrobię
obie źrenice wielkie, wielkie żarcie pewnie miałyby zmysły
te moje zmysły wszelkie
i ten rozum nie do końca końców ścisły
lecz jutro cię, ach, przed śniadaniem, no nie,
nie spotkam, nie, no bo za długo śpię

Jestem luźny……itd.








Tyle światła w tym ogrodzie, tyle śladów na wodzie

tyle jest dobra w nas
czasem trzeba aż rozstania, na rozstaju wyczekania
żeby się stać

Ta oaza na pustyni…
znaczy ty i ja i ten…
nierealny, osiągalny cel – my

To oaza na pustyni
tyle słońca i jak cień
nierealny, osiągalny cel – to,
że kochamy

Każda rzeka ma swe źródło, każdy smutek-koniec
każdy żal ma kres
że niełatwo żyć-to jasne, kiedy ciemno wokół
i nawet pogody czas – nie uczy nas

Ta oaza na pustyni…
znaczy ty i ja i ten…
nierealny, osiągalny cel – my

To oaza na pustyni
tyle słońca i jak cień
nierealny, osiągalny cel – to,
że kochamy się

Gdzie tyle słońca – bywa cień
że ktoś cię kocha – wiem